Marzena Ksel-Teleśnicka Prezesem Okręgowej Rady Lekarskiej w Krakowie

Po raz pierwszy od niemal 130 lat funkcjonowania najstarszej Izby Lekarskiej w Polsce, medyczne środowiska Krakowa, Krosna, Przemyśla i Nowego Sącza postawiły na KOBIETĘ.

14 marca 2026 roku delegaci 45 Okręgowego Zjazdu Sprawozdawczo-Wyborczego w wyniku przeprowadzonego głosowania zadecydowali, że nowym Prezesem Okręgowej Rady Lekarskiej w Krakowie będzie Marzena Ksel-Teleśnicka. Chirurg ogólny i Naczelny Lekarz Więziennictwa, a przez ostatnich 12 lat członek Komitetu Rady Europy ds. Zapobiegania Torturom oraz karaniu i nieludzkiemu lub poniżającemu traktowaniu. Od 2024 roku Pełnomocnik Ministra Sprawiedliwości do spraw reformy więziennej służby zdrowia w Polsce.

O swojej wizji zmian szczerze opowiada w rozmowie z Edytą Przybylską.

Można powiedzieć „epokowa zmiana w konserwatywnym Krakowie”! Rząd dusz nad 20 tysięczną społecznością medyków Polski Południowo- Wschodniej w ręku kobiety. To robi wrażenie….

Prezes Marzena Ksel-Teleśnicka: Nie jestem przekonana, że chodzi tu o dusze…W końcu nie o metafizykę bijemy się w Krakowie przy Krupniczej 11 A, ale o realne problemy medyków! Oczywiście kondycja duchowa ma znaczenie i to nie tylko dla ludzi wierzących, ale ja funkcjonuję z mocną świadomością swoich kompetencji i opiekę duchową raczej zostawiam specjalistom. Zwłaszcza teraz – kiedy na ulicę Franciszkańską wrócił Ksiądz Kardynał Grzegorz Ryś i jako Metropolita Krakowski rozpoczął już pracę porządkowania trudnych spraw. Tak sobie marzę, że może uda się zrobić kilka wspólnych przedsięwzięć, bo ostatecznie lekarz dla duszy i ciała jest człowiekowi w tych chorych czasach równie potrzebny…

Od lekarza prowadzącego terapię za kratami krakowskiego więzienia na Montelupich, przez lekarza w misyjnym szpitalu w Zimbabwe, po wizytacje europejskich więzień i monitorowanie kondycji zdrowotnej ludzi pozbawionych wolności. Lubi Pani pracę w ekstremalnych warunkach, czy tylko tak się przez przypadek ułożyło wcześniejsze życie zawodowe doktor Marzeny? 

MKT: Po prawie 50 latach pracy zawodowej mam już pełne prawo powiedzieć, że nic nie dzieje się przez przypadek. Każde z tych miejsc było mi dane i zadane. Nic nie stało się bez mojej świadomej zgody i dziś każda z tych trudnych sytuacji procentuje. W Zimbabwe zaczęło się niewinnie, od zgody na tygodniowe zastępstwo, a skończyło na 3 letniej przeprawie przez afrykańską codzienność. Przez sześć miesięcy, w środku tego afrykańskiego buszu byłam jedynym lekarzem w okolicy i przez 24/7 jedynym lekarzem w 300 łóżkowym szpitalu misyjnym. Takie wyzwania uczą pokory. I mogę powiedzieć, że luksus bycia Prezesem Izby Lekarskiej w Krakowie dołączam do portfolio moich różnych prac w różnych warunkach (śmiech)

Czy to znaczy, że po pierwszym miesiącu już widać trudności?

MKT: To nie jest sytuacja tylko pierwszego miesiąca; w końcu ostatnie 4 lata pracowałam w roli wiceprezesa naszej Okręgowej Rady Lekarskiej i przewodniczącej Komisji ds. Współpracy Zagranicznej i Obcokrajowców. A to oznacza, że problemy i trudności znam doskonale. Jedyne, co mogę nazwać efektem pierwszego miesiąca, to faktyczny problem zbyt ciasnego kalendarza. Nie znalazłam jeszcze skutecznej metody na zmieszczenie w nim wszystkiego, co zasiliło kolejkę pierwszych 30 dni. Z drugiej strony wiem, że natura człowieka jest właśnie taka – chcemy wszystko teraz, tu i natychmiast. Ja też tak mam. Ale cierpliwości uczymy się całe życie, dlatego nie przeraża mnie, kiedy kończę dzień z 20 sprawami załatwionymi i kolejnymi 20 czekającymi na lepsze jutro. Powiem więcej – wiem, że jutro będzie identyczna sytuacja i to też nie załamuje. Wiem, że damy radę.

To jakie priorytety w tym nowym otwarciu czekają na lepsze jutro?

MKT: Odpowiem na to pytanie w innej perspektywie czasowej. Jeśli za „lepsze jutro” uznamy całą czteroletnią kadencję, to na pewno priorytetem mojej prezesowskiej strategii jest EPK. Stawiam na nową Energię, odważne Projekty oraz własną i innych Konsekwencję. Tego potrzebujemy wszyscy i nie tylko w Krakowie. Chcę zawalczyć o redefinicję roli i zadań samorządu lekarzy; chcę budowania nowego prestiżu naszej zawodowej korporacji. Potrzebujemy wspólnego działania na rzecz konsolidacji środowiska, bo ważna może być siła naszego głosu. A propos siły – ponad 20 tysięcy Członków Okręgowej Izby lekarskiej w Krakowie, to druga w Polsce pod względem liczebności energia, którą należy wykorzystać. Dlatego jeszcze jeden mój priorytet – inkluzywność. Musimy znaleźć dobry sposób na włączenie większej liczby członków w codzienne działanie naszego samorządu, a potem mądrze poprowadzić współpracę międzypokoleniową lekarzy, tak by Mistrz i Uczeń chcieli się dzielić swoimi pasjami i potencjałami.

Brzmi wizjonersko… No tak, ulica Krupnicza w Krakowie ma swoje literackie konotacje, ale jak wszyscy wiemy, proza zawodu lekarza w Polsce daleka jest od poetyckich metafor….

MKT: Ale co tu jest metaforą? Nowe projekty, które każdy będzie mógł zgłosić będą kołem zamachowym strategii działania w całej 10 kadencji naszego samorządu i tego przypilnuję. Sukces wcześniejszych akcji – oferty bezpłatnych szczepień dla medyków, uruchomienia klubu tenisowego, sekcji strzeleckiej, ruchu samopomocy stażystom czy projektów charytatywnych pokazuje, że dla chcącego wszystko jest możliwe. Ten katalog nowych aktywności będzie zawsze otwarty. Metaforą nie jest też i nie będzie konsekwencja. Wszyscy, którzy mnie znają wiedzą, że może brakuje mi czasu na to, co chcę zrobić, ale nigdy nie brakuje mi konsekwencji. Dobrze rozumiany upór w otwieraniu Izby, w angażowaniu jak największej grupy osób w pracę samorządu jest mile widziany. I z podobnie „upartymi” czytaj „konsekwentnymi” ludźmi chcę pracować.

Zapowiada się zatem krakowska wiosna dla samorządu lekarskiego?

MKT: Czas na nowe myślenie jest zawsze. Może być wiosna i może być nie tylko w Krakowie. Ja nie mam problemu z tym, aby mówić głośno: wobec najważniejszych problemów naszego środowiska musimy stanowić w całym kraju jedną drużynę. Każda indywidulana i ambicjonalna walka osłabia siłę medyków. Podział na „lepszych” i resztę, dokonujący się na poziomie dostępu do zasobów finansowych naszego środowiska jest aberracją! Podział na młodych i starych, który nie tak dawno próbował się dokonać w naszej korporacji centralnej jest głupotą. Nie stać nas na takie eksperymenty. Świat na naszych oczach przewraca się w najgłębszych jego wymiarach i potrzeba nam prawdziwych autorytetów, aby w tym wszystkim przetrwać. Dla mnie ważna jest jeszcze kondycja tego przetrwania. Wizytując więzienia w różnych państwach Europy nauczyłam się patrzeć na te kwestie inaczej, dlatego w wolności i różnorodności naszych postaw szukam tego, co nas może łączyć. Jeśli będzie zależeć nam na jakości naszego medycznego środowiska – będziemy silniejsi i w konsekwencji – z większą uwagą słuchani. Takie mam plany na tę i każdą następną wiosnę. Ale wszystko zgodnie z zasadą „Do little, but do well”, którą wszczepił mi mój Przyjaciel Trevor Stevens, z którym współpracowałam w wielodyscyplinarnym Europejskim Komitecie do spraw zapobiegania torturom. To się sprawdza. Polecam wszystkim.

Z Marzeną Ksel-Teleśnicką, nową Prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Krakowie
rozmywała Edyta Przybylska

Najnowsze wiadomości

Stanowisko Okręgowej Rady Lekarskiej w Krakowie w sprawie nowych zasad przetwarzania informacji o wynagrodzeniach lekarzy

Problemem nie są kontrakty, lecz ich nadużycia

Kończysz studia medyczne? Przeczytaj jak aplikować o staż

Bezpłatne kursy języka polskiego dla medyków obcokrajowców

Nowoczesna stomatologia. Konferencja w Rytrze

Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.